„Ocean's 8" - recenzja

Autor: Marcin Andrys Redaktor: Raven

Dodane: 22-06-2018 23:50 ()


Ekipa Danny’ego Oceana trzykrotnie przekonywała widzów, że można zrobić skok doskonały. Precyzyjnie rozplanowany, zuchwały, a jednocześnie spektakularny i cieszący widza intelektualną i humorystyczną rozrywką. Dlaczego by zatem nie powtórzyć tego samego w przypadku żeńskiej ekipy sprytnych złodziejek? I tak w wyobraźni twórców Ocean’s Eight narodziła się Debbie – siostra Danny’ego o równie pokręconym życiorysie. Właśnie skończyła odsiadkę, a miała pięć lat na przemyślenie swojego dalszego życia. Wyszło na to, że nie zamierza porzucać intratnego i szlachetnego złodziejskiego fachu, a zrobić skok stulecia. Miała przecież dużo  czasu w pace na dopracowanie planu w najmniejszym szczególe.

Do takiego skoku oprócz - rzecz jasna - błyskotliwego planu, potrzeba wykwalifikowanego personelu, wsparcia hakerów, projektantek mody, paserek - innymi słowy - kobiet o mało popularnych czy wręcz przeciwnie pożądanych predyspozycjach, które w znacznym stopniu przyczynią się do bezbłędnego wykonania zadania. Reszta to już tylko szczęście i umiejętności aktorskie rzeczonych, czyli bajerowanie na całego. Proces rekrutacji przebiega sprawnie i nudnawo, nie wnosząc kompletnie nic do gatunku heist movie. Dobór aktorek jest oczywiście kwestią dyskusyjną, ale można uznać, że poza Sandrą Bullock i Cate Blanchett pozostałe panie znacznie odstają poziomem bądź ich role są skrojone jedynie na potrzeby planu i żadna z nich nie ma na tyle ciekawej kreacji, by wybić się na tle koleżanek czy dać popis w jakieś scenie. Można to zrzucić na karb scenariusza i dialogów, gdzie nieprofesjonalne aktorki mają w obrazie Rossa niewiele do powiedzenia, są mrukliwe i mają nadrabiać miną, co niestety im nie wychodzi.

Całkiem inną ligą jest z kolei Anne Hathaway, która w końcu nie gra uśmiechniętej i przesłodzonej naiwnej trzpiotki, a wyrachowaną damulkę, która upomina się o swoje. W jej kreacji jest zadziorność, luz i możliwość odcięcia się od dotychczasowego ekranowego wizerunku, co aktorka w pełni wykorzystała. Jako jedyna z bohaterek korzysta z tego, co już dawno temu kino określiło jako najniebezpieczniejszą damską broń, czyli seksapil. Aż dziw bierze, że twórcy nie sięgnęli po niego z większym przekonaniem. Z kolei męska część obsady to jedynie statyści i nawet pojawienie się przedstawiciela ubezpieczyciela wydaje się pewnym złamaniem żeńskiej konwencji, bo w tej  krótkiej, acz istotnej roli aż się prosiło o wprowadzenia nieustępliwej i nieprzejednanej kobiecej hetery, która wzięłaby dziewczyny w obroty, a tak wszystko jest przewidywalne i schematyczne.

Największą bolączką filmu Gary’ego Rossa jest brak specyficznej formy opowieści uskutecznianej przez Stevena Soderbergha w jego trylogii, gdzie przygotowania, jak i skok były pokazane z dynamicznej perspektywy, interakcje między bohaterami i przeszkody na drodze do realizacji celu sprawiały, że widz żył skokiem. Natomiast w przypadku Ocean’s Eight nie ma ani emocji w finale, ani jakiegoś szczególnie atrakcyjnego twistu. Poczynania Debbie i jej ekipy śledzi się, odhaczając kolejne punkty z iście zegarmistrzowską precyzją. Szkoda, że nie ma w tym za grosz oryginalności czy spontaniczności. Wszystko jest takie na pół gwizdka, jakby bano się wyjść poza dotychczasowe standardy. Brakuje tu serca, zaangażowania. Jest gra o dużą stawkę, która praktycznie jest niewyczuwalna w filmie. 

Perypetie siostry Danny’ego Oceana to niezobowiązująca rozrywka na jeden raz, typowa rzemieślnicza robota bez polotu czy finezji. Można sobie zafundować seans, jeśli akurat nie macie nic lepszego do roboty. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że zaradne złodziejki wrócą dokonać kolejny przekręt, przecież pieniądze tak szybko się kończą.  

Ocena: 5/10

Tytuł: „Ocean's 8"

Reżyseria: Gary Ross

Scenariusz: Gary Ross, Olivia Milch 

Obsada:

  • Sandra Bullock
  • Cate Blanchett
  • Elliott Gould
  • Richard Armitage
  • Anne Hathaway
  • Helena Bonham Carter
  • Mindy Kaling
  • Rihanna
  • Dakota Fanning
  • Awkwafina
  • Sarah Paulson

Muzyka: Daniel Pemberton

Zdjęcia: Eigil Bryld

Montaż: Juliette Welfling

Scenografia: Rena DeAngelo

Kostiumy: Sarah Edwards

Czas trwania: 110 minut

Dziękujemy Cinema City za udostępnienie filmu do recenzji.


comments powered by Disqus