
Crystalicum
Fornost
Grojkon
Hardkon
IV LUBELSKIE SPOTKANIA Z KOMIKSEM
Kapitularz
Kreskon
Labyrinth
Świdkon
Nejiro
Orodlin
Projekt Dziedzictwo
Rafineria
Shadows of Poland
Silikon
The Resistance: Agenci Molocha
Toporiada
VIS ARCANA
Wydawnictwo GRAMEL
Ziemie Jałowe
AltBay.tv
Anime Dream
Anime-Games-World
Arena Horror
Cinema City
Copernicus Corporation
CRANN-TARA
Creatio Fantastica
DC MULTIVERSE
Dom Wydawniczy REBIS
Dragon Age
EGMONT Polska
Fabryka Gier Historycznych
Fabryka.pl
Fallout Corner
Fantasy Komiks
Golden Storm Film
Hanami
Instytut Wydawniczy ERICA
IQ Publishing
KZ
LSF "Cytadela Syriusza"
MiOhi
Najmita
Orodlin
OUTPOST
Pod Grzechoczącymi Kośćmi
QFANT
Rebel
RedDragon - gra online
Santic.pl
SKMFiGF Grimuar
Stowarzyszenie Kultury Alternatywnej
THORGALVERSE
Trek.pl
TROM
Wolsungeria
Wydawnictwo Akapit-Press
Wydawnictwo Ars Machina
Wydawnictwo Fabryka Słów
Wydawnictwo GRAMEL
Wydawnictwo Ifryt
Wydawnictwo Initium
Wydawnictwo Jaguar
Wydawnictwo Kuźnia Gier
Wydawnictwo Mag
Wydawnictwo Portal
Wydawnictwo Powergraph
Wydawnictwo Prószyński
Wydawnictwo Runa
Wydawnictwo Solaris
Wydawnictwo Supernowa
Mroczny Rycerz ewidentnie nie ma u nas szczęścia - a przynajmniej nie w ostatnich latach. Skrofuliczna oferta Egmontu do spółki z często mało fortunnym doborem tytułów sprawia, że wielbiciele „Zamaskowanego Krzyżowca” całkowicie słusznie uskarżają się na swoistą dyskryminację ich ulubionej postaci. Czy „Joker” duetu Azzarello/Bermejo ma szansę przynajmniej częściowo zaspokoić głód zniesmaczonych fanów?
Jest to bardzo prawdopodobne – przynajmniej w kontekście warstwy ilustracyjnej, bowiem na tym polu realizatorzy dali autentyczny popis biegłości w swym fachu. Natomiast nieco gorzej z samą fabułą. Ale po kolei…
Aż nazbyt dobrze znany mieszkańcom Gotham szubrawiec o ksywie Joker opuszcza zakład Arkham. Jak to możliwe, skoro „dorobek” rzeczonego w pełni predestynował go do pozostania po kres dziejów w murach tej zasłużonej placówki? Tego zapewne nie wie nawet sam scenarzysta i w gruncie rzeczy nie jest to istotne. Zwłaszcza, że Joker na wolności tradycyjnie generuje mnóstwo emocjonujących zdarzeń. Nie inaczej jest i tym razem. Rzeczony nie traci czasu niemal z miejsca przystępując do odbudowania swej pozycji w przestępczym półświatku Gotham City. Wiecznie zajęty Batman pozostaje nieobecny, co nie oznacza, że Joker może spokojnie załatwiać osobiste porachunki. Wszak w tak rozległym mieście nie brak chętnych do czerpania profitów z ludzkich słabostek. Wśród nich znalazło się miejsce także dla niegdysiejszego prokuratora okręgowego, Harveya Denta - bardziej znanego jako Two-Face. Jak łatwo przewidzieć konfrontacja obu wrażych osobowości jest nieunikniona… A wszystko to obserwujemy z perspektywy Jonny’ego Frosta, życiowego frustrata, który osobiste porażki (m.in. nieudane małżeństwo) usiłuje zrekompensować aktywnością w charakterze zbira Jokera. O ile sam koncept jawi się całkiem przekonująco, o tyle efekt końcowy budzi przynajmniej kilka zastrzeżeń.
Jak zauważył Michał Siromski na łamach „KZ” (z czym piszący te słowa w pełni się zgadza) Joker z niniejszej opowieści tylko w niewielkim stopniu koresponduje ze swym odpowiednikiem udzielającym się w regularnych seriach z Batmanem w roli głównej. Owszem, scenarzysta rozpisał całkiem zgrabną opowieść; tyle że o postaci niemal zupełnie odmiennej niż ta, do której przyzwyczaili nas wcześniejsi twórcy na czele z Frankiem Millerem, Jimem Starlinem czy Alanem Grantem. Analogii z naszego podwórka możemy doszukiwać się w zarzutach, jakie skierował swego czasu Paweł Dunin-Wąsowicz wobec reżysera filmu „Tytus, Romek i A’Tomek wśród złodziei marzeń” Leszka Gałysza. Pierwszy z wspomnianych (deklarujący się zresztą jako „tytusolog”) stwierdzał wprost, że twórca filmowej adaptacji posłużył się co prawda dobrze znanymi postaciami; nie zdołał jednak uchwycić sedna ich osobowości. Porównanie być może zbyt dalece idące (zwłaszcza w zestawianiu Jokera z – co by nie mówić – niegdysiejszymi adeptami ZHP), niemniej z podobnym zjawiskiem mamy do czynienia również na kartach omawianego tytułu. Joker w wykonaniu Azzarello jawi się jako brutal pierwszej klasy, bezwzględny i śmiertelnie skuteczny, niczym gangsterka z omijanych przez stróżów prawa zaułków argentyńskich miast. Niestety, gdzieś po drodze scenarzysta zagubił niedefiniowalne wręcz szaleństwo naczelnego oponenta Batmana, de facto charakterologiczne sedno tej postaci.
Czy uczynił to z premedytacją? Zapewne, bo przecież niełatwo mierzyć się z dokonaniami na tym polu jego wybitnych poprzedników. Azzarello zaproponował klimat, w którym jest bezapelacyjnie bezkonkurencyjny (wszak Eisner za „100 naboi” nieprzypadkowy). Wielbiciele mrocznych, brutalnych kryminałów prawdopodobnie nie doznają zawodu. Natomiast fani Jokera mogą odczuć irytujący dysonans. Na sceny pokroju tych z „Mrocznego Rycerza” Christophera Nolana czy „Zabójczego żartu” Alana Moore’a w tym przypadku nie ma co liczyć… Szaleństwo gdzieś się ulotniło; pozostał natomiast nie przebierający w środkach gangster, skrupulatnie odliczający zdobyty haracz.
Paradoksalnie znacznie lepiej wypadają pod tym względem pozostali, obecni tu adwersarze obrońcy Gotham. Oswald Chesterfield Cobblepot, Edward Nigma czy Waylon Jones aktywnie uczestniczą w toku fabuły, a ich wizerunek wprawnie dostosowano do gatunkowych prawideł tej opowieści. Szczególnie udanie poprowadzono usiłującego przeciwstawić się zapędom Jokera Two-Face’a. Momentami trudno wyzbyć się odczucia, że Azzarello znacznie lepiej „czuje” właśnie tę postać i z tego względu aż żal, że scenarzysta nie zrealizował jak dotąd solowej opowieści z udziałem Harveya Denta. Z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać, że byłby to tytuł wyjątkowo udany. Mimo „wypchnięcia” na margines Mrocznego Rycerza również i on otrzymuje drobny (czego w żadnym wypadku nie należy interpretować jako zarzutu), acz istotny epizod. Stąd fani nietoperzowej peleryny mogą z pełnym przekonaniem sięgać również po ten tytuł.
Wysoka jakość graficzna „Jokera” to bez wątpienia najmocniejsza strona tegoż przedsięwzięcia. Charakterystyczna, „szarpana” kreska Lee Bermejo to swoista, gatunkowa chimera. Z jednej strony trudno odmówić stylistyce rzeczonego skłonności do realizmu z bezbłędnym ujmowaniem proporcji postaci oraz szczegółowo oddanym tłem. Z drugiej natomiast autor nie stroni od deformacyjnych, surrealistycznych wręcz udziwnień. Maniera Bermejo, mimo że charakterystyczna, może wzbudzać skojarzenia z ilustracjami Gene Ha, którego efekt prac polski czytelnik miał okazję podziwiać w również spolszczonym przez Egmont cyklu „Top 10”. Wręcz wzorcowo wykazali się również Patricia Mulvihill oraz Mick Gray. Na marginesie warto dodać, że wizerunek tytułowego bohatera w znacznym stopniu odpowiada charakteryzacji Heatha Ledgera w „Mrocznym Rycerzu”. Azzarello dementuje wszelkie insynuacje jakoby współpracujący z nim grafik z pełną premedytacją nawiązywał do szkiców koncepcyjnych (czy wręcz fotografii z planu) opracowanych przez realizatorów tego filmu. Pewne jest, że komiks trafił do dystrybucji kilka miesięcy po premierze obrazu Nolana.
Bez względu na zawarte wyżej sceptyczne uwagi album spółki Azzarello/Bermejo to rzecz, która zadowoli zarówno zagorzałych fanów alter ego Bruce’a Wayne’a, jak i mrocznego kryminału. Przekonujący klimat tej opowieści do spółki z ekspresywnymi ilustracjami zapewni odpowiednią dawkę miłych odczuć wielbicielom wytrawnej narracji.
Tytuł: „Joker”
- Scenariusz: Brian Azzarello
- Szkic, okładki, okazjonalnie tusz: Lee Bermejo
- Tusz: Mick Gray
- Kolory: Patricia Mulvihill
- Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
- Wydawca: Egmont Polska
- Data publikacji: 03.10. 2011 r.
- Okładka: twarda
- Format: 180 x 270 mm
- Papier: kredowy
- Druk: offset
- Stron: 128
- Cena: 69,99 zł

