0




Login:

Hasło:

 autologowanie


rejestracja
zapomniałeś hasła?
Konkurs "Krzyk ludu"

Wydawnictwo Egmont Polska i Serwis Paradoks zapraszają do wzięcia udziału w konkursie  "Krzyk ludu".więcej...


Kliknij, aby przej do Paradoksowego Kalendarium Konwentowego
Widok: treść | komentarze
"Galeria dla dorosłych" - recenzja
Dodano: 23-07-2010 00:59
Odsłon: 226
Autor: Sylwia "Arganthe" Wilczewska
Redaktor: Krzyś-Miś

 

 

Na wstępie trzeba powiedzieć, że to dziwna książka - i wielkie w niej materii pomieszanie. „Galeria dla dorosłych” to drugi już, po „Galerii Złamanych Piór”, zbiór felietonów Feliksa Kresa wydany przez Fabrykę Słów. O ile jednak tom pierwszy był jednolity, a felietony w nim zawarte dotyczyły trudnej sztuki pisania i przeznaczone były dla pisarzy in spe, o tyle w drugim felietony zmieniają konwencję, a czytelnik docelowy także nieco się zmienia. Pierwsza - krótsza - część książki to dalszy ciąg „Galerii Złamanych Piór”. Są to felietony ze wskazówkami dla piszących i pragnących debiutu wydawniczego, uzupełnione komentarzami do konkretnych nadesłanych tekstów. W części drugiej komentarzy już nie ma, bo formuła felietonów zmienia się na bardziej ogólną: czytelnicy nadsyłają już tylko listy, a autor pisze o fantastyce i pisarstwie ogólnie, sporo miejsca poświęcając wyrażeniu swoich poglądów na sprawy bardziej, mniej i dużo mniej z tymi tematami związane. Książkę kończy żart literacki - regulamin nagrody Złotego Kota - i opowiadanie „Senea”, polecane przez Kresa w jednym z felietonów jako przykład udanej próby przedstawienia nowej rasy w prozie fantasy.

Dlaczego „Galeria dla dorosłych” jest dziwna? Przede wszystkim dlatego, że panuje w niej prawdziwy chaos tematyczny: Kres pisze w zasadzie o wszystkim, od konstrukcji postaci literackich po współczesny polski feminizm; oczywiście sprzyja temu luźna konwencja felietonu jako gatunku literackiego, ale sam autor przyznaje, że musi pilnować stosowania się do zasady tematyczności, bo powinien pisać o fantastyce, a pisze o czym innym. Im bardziej książka ma się ku końcowi, tym trudniej mu trzymać się tego postanowienia, toteż czytelnik dowiaduje się, co pisarz sądzi o języku poprawnym politycznie, o prawie do posiadania broni, o parytetach w polityce, obrazie uczuć religijnych w sztuce i dostępności pornografii w kioskach. Poglądy autora, które można ogólnie określić jako liberalne, wypełniają sporą część książki, choć tematyka literacka powraca w miarę regularnie (zresztą nadmierna ogólność nie jest przypadłością wyłącznie Kresa, ale charakteryzuje lwią część felietonów w prasie poświęconej fantastyce, więc czytelnik, który wie, co otwiera, raczej nie będzie tą cechą „Galerii...” zaskoczony). Element światopoglądowy, wpleciony obficie w cykl, zainteresuje pewnie przede wszystkim miłośników autora, którzy sięgną po książkę zainteresowani nie tyle fantastyką jako taką, co samym Kresem.

Jeśli zaś chodzi o fantastykę, teksty zawarte w książce powinny zainteresować nie tylko czytelników „Galerii Złamanych Piór” czy tych, którzy lubią patrzeć, jak bliźni są gnębieni nielitościwymi komentarzami autora rubryki - tym bardziej, że w drugim tomie komentarze Kresa stały się jakby łagodniejsze i bardziej stonowane, w dużej mierze ustępując miejsca wskazówkom. Mimo uporczywych próśb odbiorców, aby dział był kontynuowany, a teksty nadal mogły napływać, coraz mniej jest omówień pojedynczych przypadków, a coraz więcej porad i refleksji ogólnych, porównań i odniesień historycznych (np. puszczenie oka do weteranów fantastyki przy nawiązaniu w „Młodych i starych” do editoriali Adama Hollanka w pierwszych numerach „Fantastyki”). Autor nadal radzi pisać lub nie pisać, mówi o błędach i tłumaczy, jak się ich wystrzegać, ale też wypowiada się ogólnie na temat literatury, a niektóre z tych wypowiedzi przyciągają uwagę.

Przede wszystkim - autor mówi bez ogródek, że uważa się za twórcę literatury popularnej, rozrywkowej, i w zakresie takiej tylko może udzielać ewentualnych porad. Literatura taka, jak mówi, ma się dobrze czytać, zawierać ciekawą fabułę i postacie wzbudzające zainteresowanie - nie ma natomiast ambicji sięgających Nobla. To szczere podejście do tematu jest dość oryginalne na tle naszej lokalnej wersji odwiecznego sporu o Wartość Fantastyki i jak się ona ma do Wartości Literackiej w ogóle. Kres przyznaje, że fantastyka w znacznej części jest literaturą rozrywkową, że on sam taką właśnie literaturę pisze i na takiej się zna, że, wreszcie, nie jest to dla fantastyki szczególny powód do chwały czy, przeciwnie, ujma: taka jest kolej rzeczy, że literatura rozrywkowa jest i będzie, bo ma swoje miejsce w kulturalnym ekosystemie i fakt ten należy uznać, a nie oceniać. (Aczkolwiek pojawiają się w „Galerii...” i elementy apologii, kiedy tradycyjnie wzmiankowany jest Vonnegut i Lem, ale także Kafka i Swift). Jeśli dobrze odczytuję punkt widzenia autora, przesłanie jest na wskroś praktyczne i realistyczne: ludzie oczekują walk, przygód, romansów i rozterek, więc trzeba im je dać.

W którym punkcie Kres podnosi poprzeczkę przyszłym pisarzom? Na etapie konstrukcji - tam, gdzie świat przedstawiony w przyszłej powieści czy noweli jest jeszcze in statu nascendi i grozi mu wypełnienie klasycznymi (czyli tolkienowskimi) elfami, krasnoludami i smokami, z których każdy, jak w partii szachów albo „Gwiezdnych Wojnach”, jednoznacznie opowie się po jasnej lub ciemnej stronie mocy. Autor felietonów wzywa, by uciec od klasycznych wzorców, stworzyć inne rasy czy kultury, dodać szczyptę realizmu, tak żeby powstała historia była opowieścią nową, a nie powielającą starożytne i szacowne szablony wywodzące się jeszcze z „Weird Tales” (choć Kres wini tu raczej Tolkiena, którego nie lubi, bo ciężko mu się czytało „Władcę Pierścieni”). Chwali także spójność świata - choć ubolewa nad brakiem zainteresowania większości czytelników tym aspektem powieści - i niejednoznaczność moralną bohaterów. Wszystko to łączy się z jego zapowiedzią pisania o fantastyce takiej, jaką czyta, i takiej, jaką pisze, a stopień zaawansowania poruszanych problemów przestaje dziwić, gdy z komentarzy na początku książki dowiemy się, że autorzy tekstów nadsyłanych Kresowi mieli kłujące w oczy problemy głównie na poziomie językowym.

Przy lekturze trudno nie zadać sobie pytania: po co i dla kogo powstała „Galeria dla dorosłych”, traktująca o stylistyce, polityce, bohaterach literackich, feministkach, pisarzach, czytelnikach, smokach, elfach i czeskich artystach niepoprawnych politycznie? Sądząc po liczbie nadesłanych autorowi tekstów, wydaje się, że takie właśnie wskazówki, napisane lekko i przetykane dygresjami, są potrzebne, bo istnieje duża grupa ludzi, która na nie czeka, nie ustając w stylistycznym szlifowaniu swoich tekstów - o elfach albo bez elfów.

Warto sięgnąć po „Galerię...”, jeśli ktoś lubi Kresa, jego styl i poczucie humoru - innymi słowy, można polecić ją fanom. Innym potencjalnym czytelnikom chciałabym jeszcze powiedzieć, że tytuł nie ma się nijak do treści, tzn. jeśli ktoś sięgnie po książkę dla „dorosłych” treści, zdecydowanie się zawiedzie: to jest książka prawie o wszystkim, ale jednak nie o tym, i trudno powiedzieć, dlaczego została tak zatytułowana (choć za plus tytułu można uznać, że posłużył za inspirację autorom ciekawej okładki, wyróżniającej się na tle innych projektów wydawnictwa). Jeśli miałabym określić wiekowo grupę odbiorczą „Galerii...”, byłaby to raczej wczesna młodzież. Ale może się mylę. Ostatecznie - jestem wiekową, przesiąkniętą Tolkienem, przywykłą do elfów staruszką.

 

 

Tytuł: Galeria dla dorosłych

Autor: Feliks W. Kres

Wydawca: Fabryka Słów

Data wydania: 16.07.2010 r.

Liczba stron: 456

ISBN-13: 978-83-7574-142-1

Oprawa: miękka

Wymiary: 125 x 195 mm

Cena: 33,00 zł

Średnia ocena: 4.00 (1 głos)


Arganthe(01-08-2010 19:53)
Siman - rzeczywiście, pamiętam garnki Pilipiuka... Swoją drogą, mam ostatnio zaległości w śledzeniu fandomowych debat, więc pewnie masz rację. Mnie do tej pory częściej rzucały się w oczy głosy typu 'fantastyka to też wysoka literatura' (cokolwiek to znaczy) albo 'nieważne, czy fantastyka jest wysoką literaturą', ale może rzeczywiście bardziej zasugerowałam się forami niż 'średnią' z wypowiedzi pisarzy. A w ogóle miło mi, że tak uważnie przeczytałeś ten tekst :)

Sorry, że odpisuję dopiero teraz - od wtorku do soboty byłam na małym wyjeździe wakacyjnym.
Siman (ocenił(a) na 4)(25-07-2010 17:59)
Arganthe - książek o pisaniu napisanych przez polskich fantastów za wiele nie ma (Kres chyba przeciera tu szlaki?), ale podobne deklaracje w różnych formach już się pojawiały - słynne pilipiukowe "lepienie garnków" chociażby, Grzędowicz też w felietonach odżegnywał się od "artystowskiego" podejścia do fantastyki. Więc podtrzymuję swoje zdanie: Kresa od w/w panów odróżnia tylko dłuższy staż, oryginalny na dzisiejsze czasy to on nie jest.
Arganthe(24-07-2010 22:14)
Siman - pełna zgoda, fantastyki rozrywkowej jest pełno, a Dukaj ze swoim apelem jest odosobniony. Oryginalność postawy Kresa przejawia się nie w tym, jaką pisze prozę, tylko jaką prozę pisze, że pisze: przyznaje, że nie celuje w 'wysoką' literaturę, chodzi mu o wartką fabułę, a na wyższym poziomie spójny świat (jeśli Cię to interesuje, służę cytatami). I takiej literatury dotyczą jego porady. Wydaje mi się, że rzadko się zdarza, żeby pisarz określał w ten sposób to, co robi (pomijam tu znany spór o fantastykę rozrywkową związany z opowiadaniami Anny Brzezińskiej i Antoniny Liedtke, bo, jak mi się wydaje, chodziło w nim jeszcze o kilka innych rzeczy i kwestia była tu bardziej skomplikowana).

Lubomirze - ależ ja nie mam żalu o elfów, zgadzam się z autorem 'Galerii...', że fantasy stoi w miejscu, tylko nie wydaje mi się, żeby zastąpienie elfów i krasnoludów kotami i sępami coś w tej kwestii zmieniało. Mój nick zaś niekoniecznie jest elfowy, np. u Spensera tak nazywa się potworna olbrzynka ;) A Tolkiena lubię swoją drogą :)
Siman (ocenił(a) na 4)(24-07-2010 20:30)
"To szczere podejście do tematu jest dość oryginalne"

OK, jestem w stanie zgodzić się, że to zdanie było oryginalne, zanim nastał boom na rodzimą fantastykę - Kres wtedy pisał, wtedy już miał takie podejście i WTEDY był oryginalny. W dzisiejszych czasach Pilipiuka i naśladowców, Fabryki Słów i w zasadzie powszechnego wśród autorów rozrywkowego podejścia (które za nic złego, oczywiście, nie uważam) oryginalny to jest Dukaj, który nieśmiało apeluje o nie-rozrywkowe ambicje wśród rodzimej fantastyki.
Lubomir Tomaszewski(23-07-2010 08:34)
Czy mi się zdaje, czy tu jakiś żal o elfów wypłynął i przesłonił materię? Pani...hmmm... Arganthe?
grafika: Fedor i Kuna