
Bachanalia Fantastyczne
Copernicon
Cyber Falkon
Horyzonty Wyobraźni
Inne Sfery 2010
Mantikora VI
Nagroda Literacka im. Jerzego Żuławskiego
Nawikon
Orodlin
Pływ RPG
Pola Chwały
Projekt Dziedzictwo
Robotica RPG
StarForce 2010
VIS ARCANA
ZSzeF 2010
Wydawnictwo Egmont Polska i Serwis Paradoks zapraszają do wzięcia udziału w konkursie "Krzyk ludu".więcej...
Anime Dream
Arena Horror
BioWorld
Cinema City
Copernicus Corporation
Creatio Fantastica
DC MULTIVERSE
Dom Wydawniczy REBIS
Dragon Age
EGMONT Polska
Fantasy Komiks
Golden Storm Film
Hanami
KZ
LSF "Cytadela Syriusza"
MMORPG Kroniki Fallathanu
Najmita
Orodlin
OUTPOST
Pod Grzechoczącymi Kośćmi
QFANT
RedDragon - gra online
Santic.pl
SKMFiGF Grimuar
THE OUTER RIM
Trek.pl
Wydawnictwo Akapit-Press
Wydawnictwo Fabryka Słów
Wydawnictwo Initium
Wydawnictwo Jaguar
Wydawnictwo Kuźnia Gier
Wydawnictwo Mag
Wydawnictwo Portal
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Wydawnictwo Red Horse
Wydawnictwo Runa
Wydawnictwo Solaris
Wydawnictwo Supernowa
Na wstępie trzeba powiedzieć, że to dziwna książka - i wielkie w niej materii pomieszanie. „Galeria dla dorosłych” to drugi już, po „Galerii Złamanych Piór”, zbiór felietonów Feliksa Kresa wydany przez Fabrykę Słów. O ile jednak tom pierwszy był jednolity, a felietony w nim zawarte dotyczyły trudnej sztuki pisania i przeznaczone były dla pisarzy in spe, o tyle w drugim felietony zmieniają konwencję, a czytelnik docelowy także nieco się zmienia. Pierwsza - krótsza - część książki to dalszy ciąg „Galerii Złamanych Piór”. Są to felietony ze wskazówkami dla piszących i pragnących debiutu wydawniczego, uzupełnione komentarzami do konkretnych nadesłanych tekstów. W części drugiej komentarzy już nie ma, bo formuła felietonów zmienia się na bardziej ogólną: czytelnicy nadsyłają już tylko listy, a autor pisze o fantastyce i pisarstwie ogólnie, sporo miejsca poświęcając wyrażeniu swoich poglądów na sprawy bardziej, mniej i dużo mniej z tymi tematami związane. Książkę kończy żart literacki - regulamin nagrody Złotego Kota - i opowiadanie „Senea”, polecane przez Kresa w jednym z felietonów jako przykład udanej próby przedstawienia nowej rasy w prozie fantasy.
Dlaczego „Galeria dla dorosłych” jest dziwna? Przede wszystkim dlatego, że panuje w niej prawdziwy chaos tematyczny: Kres pisze w zasadzie o wszystkim, od konstrukcji postaci literackich po współczesny polski feminizm; oczywiście sprzyja temu luźna konwencja felietonu jako gatunku literackiego, ale sam autor przyznaje, że musi pilnować stosowania się do zasady tematyczności, bo powinien pisać o fantastyce, a pisze o czym innym. Im bardziej książka ma się ku końcowi, tym trudniej mu trzymać się tego postanowienia, toteż czytelnik dowiaduje się, co pisarz sądzi o języku poprawnym politycznie, o prawie do posiadania broni, o parytetach w polityce, obrazie uczuć religijnych w sztuce i dostępności pornografii w kioskach. Poglądy autora, które można ogólnie określić jako liberalne, wypełniają sporą część książki, choć tematyka literacka powraca w miarę regularnie (zresztą nadmierna ogólność nie jest przypadłością wyłącznie Kresa, ale charakteryzuje lwią część felietonów w prasie poświęconej fantastyce, więc czytelnik, który wie, co otwiera, raczej nie będzie tą cechą „Galerii...” zaskoczony). Element światopoglądowy, wpleciony obficie w cykl, zainteresuje pewnie przede wszystkim miłośników autora, którzy sięgną po książkę zainteresowani nie tyle fantastyką jako taką, co samym Kresem.
Jeśli zaś chodzi o fantastykę, teksty zawarte w książce powinny zainteresować nie tylko czytelników „Galerii Złamanych Piór” czy tych, którzy lubią patrzeć, jak bliźni są gnębieni nielitościwymi komentarzami autora rubryki - tym bardziej, że w drugim tomie komentarze Kresa stały się jakby łagodniejsze i bardziej stonowane, w dużej mierze ustępując miejsca wskazówkom. Mimo uporczywych próśb odbiorców, aby dział był kontynuowany, a teksty nadal mogły napływać, coraz mniej jest omówień pojedynczych przypadków, a coraz więcej porad i refleksji ogólnych, porównań i odniesień historycznych (np. puszczenie oka do weteranów fantastyki przy nawiązaniu w „Młodych i starych” do editoriali Adama Hollanka w pierwszych numerach „Fantastyki”). Autor nadal radzi pisać lub nie pisać, mówi o błędach i tłumaczy, jak się ich wystrzegać, ale też wypowiada się ogólnie na temat literatury, a niektóre z tych wypowiedzi przyciągają uwagę.
Przede wszystkim - autor mówi bez ogródek, że uważa się za twórcę literatury popularnej, rozrywkowej, i w zakresie takiej tylko może udzielać ewentualnych porad. Literatura taka, jak mówi, ma się dobrze czytać, zawierać ciekawą fabułę i postacie wzbudzające zainteresowanie - nie ma natomiast ambicji sięgających Nobla. To szczere podejście do tematu jest dość oryginalne na tle naszej lokalnej wersji odwiecznego sporu o Wartość Fantastyki i jak się ona ma do Wartości Literackiej w ogóle. Kres przyznaje, że fantastyka w znacznej części jest literaturą rozrywkową, że on sam taką właśnie literaturę pisze i na takiej się zna, że, wreszcie, nie jest to dla fantastyki szczególny powód do chwały czy, przeciwnie, ujma: taka jest kolej rzeczy, że literatura rozrywkowa jest i będzie, bo ma swoje miejsce w kulturalnym ekosystemie i fakt ten należy uznać, a nie oceniać. (Aczkolwiek pojawiają się w „Galerii...” i elementy apologii, kiedy tradycyjnie wzmiankowany jest Vonnegut i Lem, ale także Kafka i Swift). Jeśli dobrze odczytuję punkt widzenia autora, przesłanie jest na wskroś praktyczne i realistyczne: ludzie oczekują walk, przygód, romansów i rozterek, więc trzeba im je dać.
W którym punkcie Kres podnosi poprzeczkę przyszłym pisarzom? Na etapie konstrukcji - tam, gdzie świat przedstawiony w przyszłej powieści czy noweli jest jeszcze in statu nascendi i grozi mu wypełnienie klasycznymi (czyli tolkienowskimi) elfami, krasnoludami i smokami, z których każdy, jak w partii szachów albo „Gwiezdnych Wojnach”, jednoznacznie opowie się po jasnej lub ciemnej stronie mocy. Autor felietonów wzywa, by uciec od klasycznych wzorców, stworzyć inne rasy czy kultury, dodać szczyptę realizmu, tak żeby powstała historia była opowieścią nową, a nie powielającą starożytne i szacowne szablony wywodzące się jeszcze z „Weird Tales” (choć Kres wini tu raczej Tolkiena, którego nie lubi, bo ciężko mu się czytało „Władcę Pierścieni”). Chwali także spójność świata - choć ubolewa nad brakiem zainteresowania większości czytelników tym aspektem powieści - i niejednoznaczność moralną bohaterów. Wszystko to łączy się z jego zapowiedzią pisania o fantastyce takiej, jaką czyta, i takiej, jaką pisze, a stopień zaawansowania poruszanych problemów przestaje dziwić, gdy z komentarzy na początku książki dowiemy się, że autorzy tekstów nadsyłanych Kresowi mieli kłujące w oczy problemy głównie na poziomie językowym.
Przy lekturze trudno nie zadać sobie pytania: po co i dla kogo powstała „Galeria dla dorosłych”, traktująca o stylistyce, polityce, bohaterach literackich, feministkach, pisarzach, czytelnikach, smokach, elfach i czeskich artystach niepoprawnych politycznie? Sądząc po liczbie nadesłanych autorowi tekstów, wydaje się, że takie właśnie wskazówki, napisane lekko i przetykane dygresjami, są potrzebne, bo istnieje duża grupa ludzi, która na nie czeka, nie ustając w stylistycznym szlifowaniu swoich tekstów - o elfach albo bez elfów.
Warto sięgnąć po „Galerię...”, jeśli ktoś lubi Kresa, jego styl i poczucie humoru - innymi słowy, można polecić ją fanom. Innym potencjalnym czytelnikom chciałabym jeszcze powiedzieć, że tytuł nie ma się nijak do treści, tzn. jeśli ktoś sięgnie po książkę dla „dorosłych” treści, zdecydowanie się zawiedzie: to jest książka prawie o wszystkim, ale jednak nie o tym, i trudno powiedzieć, dlaczego została tak zatytułowana (choć za plus tytułu można uznać, że posłużył za inspirację autorom ciekawej okładki, wyróżniającej się na tle innych projektów wydawnictwa). Jeśli miałabym określić wiekowo grupę odbiorczą „Galerii...”, byłaby to raczej wczesna młodzież. Ale może się mylę. Ostatecznie - jestem wiekową, przesiąkniętą Tolkienem, przywykłą do elfów staruszką.
Tytuł: Galeria dla dorosłych
Autor: Feliks W. Kres
Wydawca: Fabryka Słów
Data wydania: 16.07.2010 r.
Liczba stron: 456
ISBN-13: 978-83-7574-142-1
Oprawa: miękka
Wymiary: 125 x 195 mm
Cena: 33,00 zł
Sorry, że odpisuję dopiero teraz - od wtorku do soboty byłam na małym wyjeździe wakacyjnym.
Lubomirze - ależ ja nie mam żalu o elfów, zgadzam się z autorem 'Galerii...', że fantasy stoi w miejscu, tylko nie wydaje mi się, żeby zastąpienie elfów i krasnoludów kotami i sępami coś w tej kwestii zmieniało. Mój nick zaś niekoniecznie jest elfowy, np. u Spensera tak nazywa się potworna olbrzynka ;) A Tolkiena lubię swoją drogą :)
OK, jestem w stanie zgodzić się, że to zdanie było oryginalne, zanim nastał boom na rodzimą fantastykę - Kres wtedy pisał, wtedy już miał takie podejście i WTEDY był oryginalny. W dzisiejszych czasach Pilipiuka i naśladowców, Fabryki Słów i w zasadzie powszechnego wśród autorów rozrywkowego podejścia (które za nic złego, oczywiście, nie uważam) oryginalny to jest Dukaj, który nieśmiało apeluje o nie-rozrywkowe ambicje wśród rodzimej fantastyki.

